Szpile: Netflix and Chill – GTA Edition
📍 Zrobił się szum wokół niezbyt znanej gry Rideshare „Stimulator”, gdy główna scenarzystka projektu publicznie ujawniła, że w trakcie prac nad tym tytułem została zwolniona i zastąpiona przez AI, a do tego developerzy zdecydowali się na pełną automatyzację procesu tworzenia linii dialogowych.
Pomyślałem sobie, że fajnie by było, gdyby sztuczna inteligencja też skomentowała tę informację „w stylu Smugglera”. Po bodaj 18 propozycjach i doprecyzowaniach prompta dałem sobie spokój. Wygląda na to, że póki co mogę spać spokojnie, sarkazmu AI jeszcze zupełnie nie ogarnia. Póki co.
📍 Szefostwo id Software (albo raczej tego, co z niego zostało) twardo twierdzi, że po ostatnich redukcjach studio jest teraz mniej więcej tej wielkości co przy Doomie z 2016 roku. I w ogóle jest dobrze i nadal będzie robić świetne gry. Z tej oficjalnej linii narracji wyłamał się Chris Hays, pracujący w id Software od 2010, mówiąc w wywiadzie, że przeprowadzone zwolnienia były niehumanitarne i demoralizujące, a zrobienie gry w dawnej skali przy obecnym składzie jest niewykonalne. Zaś uspokajające komunikaty kierownictwa służą głównie temu, żeby reszta załogi nie zaczęła odświeżać CV. Mam dziwne wrażenie, iż wkrótce szefowie id Software dojdą do wniosku, że muszą zredukować zatrudnienie o jeszcze jeden etat.
📍 Internet wrze, bo zapowiedź GTA 6 pojawi się 27 sierpnia, ale najpierw na Netfliksie, a dopiero sześć godzin później będzie można zobaczyć ją wszędzie i za darmo. „To chciwość, podłość i nikczemność na najwyższym poziomie” – pieklą się gracze, uważając, że zmuszanie odbiorców do opłacenia abonamentu tylko po to, by obejrzeć zwiastun, to już przesada. Ja przepraszam, ale kto zmusza? Wielki ból zadka, bo po wielu latach oczekiwań trzeba poczekać dodatkowe sześć godzin na darmochę? Ale dopłata 20 dolarów, by mieć grę w takiej wersji, w jakiej od razu powinna być w cenie 80 dolców, jakoś ludzi nie wzrusza.

📍 „Globalna ekscytacja premierą Grand Theft Auto 6 wciąż rośnie, a gra odnotowała wyjątkowy start przedsprzedaży” – poinformował z zadowoleniem, acz dość ogólnikowo Rockstar, w przerwie między liczeniem pieniędzy. No tak, tak, ludziska, kupujcie już teraz, bo może zabraknąć cyfrowych kopii w dniu premiery i odpalicie GTA VI dopiero dzień czy dwa później… Koszmar, prawda?
📍 „Jeśli nie masz subskrypcji Netfliksa, zdecydowanie powinieneś ją mieć”. Tak szef Take-Two zachęca do obejrzenia (płatnego) pokazu GTA 6. Teraz czekam na odpowiedź włodarzy Netfliksa: „Jeśli nie masz jeszcze preorderu GTA VI, musisz go natychmiast zrobić”. A potem wspólny komunikat: „Kupujcie, konsumujcie, bądźcie posłuszni, pozostańcie nieświadomi”(*). I interes się kręci…
(*) Kto oglądał „Oni żyją” Carpentera, ten wie. Kto nie widział tego starego filmu SF, niech obejrzy. Choćby dla usłyszenia kultowej frazy, którą wygłasza główny bohater, a zaczyna się ona od słów: „Przyszedłem tu żuć gumę…”.
📍 Eksperci ostrzegają: po GTA 6 będzie coraz więcej drogich gier. Smuggler ostrzega zaś, że po lecie nastanie jesień. No co, to równie trudno przewidywalne.
📍 Marvel Tokon: Fighting Souls zadebiutowało na PS5 i PC. Nie wiem, jak na PS5, ale na PC ta gra jest tak tragicznie zoptymalizowana, że głowa boli. Maximilian Dood – jedna z największych ikon społeczności bijatyk – usunął wersję PC podczas streamu. Jak sam stwierdził, granie w nią na PC nie sprawiało mu żadnej przyjemności, gdyż produkcja ta „szaleńczo się zacina. (…) To prawdziwe gówno”. Nie powiem, że z ust wyjął mi ostatnie zdanie tylko dlatego, że to dość niesmacznie by w sumie zabrzmiało. 🙂
📍 W Battlefieldzie 6 usunięto niespodziewanie tryb Rush wraz z aktualizacją 1.4.1.5. To tak wkurzyło jednego z graczy, który spędził w tej grze jakieś 470 godzin, głównie właśnie w tym trybie, że zażądał od Valve zwrotu kasy za grę. …I Valve uznało tę reklamację. Coś czuję, że jak więcej sfrustrowanych ludzi pójdzie tą drogą, z EA niespodziewanie zniknie ten, który wymyślił, żeby wywalić nadal wymieniany na oficjalnej stronie Electronic Arts jeden z popularniejszych trybów Battlefielda 6.
📍 Najnowsza gra z cyklu Halo jest, oględnie mówiąc, taka sobie. Pojawiły się już przecieki, że to m.in. efekt ogromnego chaosu organizacyjnego. Oprócz tego szef studia miał wprowadzać dodatkowy chaos niejasnymi wytycznymi i częstymi zmianami priorytetów. Jakby tego było mało, podobno obsadzał wysokie stanowiska swoimi znajomymi. Powiem wam, że jestem zdziwiony, jak bardzo przypomina mi to moje realia pracy w Leryksie 32 lata temu. Wygląda na to, że nie tylko wojna się nie zmienia, ale i sposób zarządzania w (niektórych) studiach też… Tylko budżet do przepalenia jest obecnie o wiele większy.
