Wysyp gier wykorzystujących AI na Steamie to już smutny fakt. Gorzej, że developerzy zatajają jej użycie

Wysyp gier wykorzystujących AI na Steamie to już smutny fakt. Gorzej, że developerzy zatajają jej użycie
10 z 16. Tyle średnio gier na głównej stronie minionego Steam Next Festu było opatrzonych oświadczeniem w sprawie treści generowanych przez AI.

Spostrzeżenie to poczynił Zack Zwiezen z serwisu Kotaku. Jako że dema podsuwane do przetestowania w ramach festiwalu są personalizowane, postanowiłem eksperyment amerykańskiego dziennikarza powtórzyć. W moim przypadku udział tytułów stworzonych z pomocą generatywnej AI wyniósł bliżej 30% niż 60%.

Co z tego wynika? W sumie niewiele – oba testy wykonano na małej próbce, przez co są umiarkowanie miarodajne, a oparty na nich argument dotyczący wykorzystania GenAI w gamedevie nosiłby silne znamiona anegdotyczności. Jednakże na poparcie tezy, że coraz więcej produkcji powstaje przy asyście sztucznej inteligencji, nietrudno znaleźć inne – pewniejsze – statystyki.

Sędzia kalosz

Dane SteamDB mówią o ponad 10 tysiącach takich gier wydanych od 2024 roku na największej platformie dystrybucji cyfrowej na PC. Według szacunków Rossa Burtona w ubiegłym roku stanowiły one ok. 20% wszystkich premier na Steamie. Podobnie miała się rzecz na wspomnianym już Steam Next Feście – co piąte udostępnione w jego ramach demo zawierało deklarację o wykorzystaniu treści wygenerowanych przez AI.

Liczba gier wydanych na Steamie w poszczególnych latach, zawierających oświadczenie o treściach wygenerowanych przez AI.

Z tym oświadczeniem jest trochę jak ze spalonym w piłce nożnej. Sędzia dmuchnie w gwizdek bez względu na to, czy w momencie podania piłkarz znajdował się dwa metry za linią ostatniego obrońcy, czy też „spalił” o długość dużego palca u stopy. Analogicznie wydający grę na Steamie autor powinien poinformować o zastosowaniu generatywnej AI zarówno wtedy, gdy użył jej do zrobienia jednej ikonki, jak i kiedy zamierza umieścić na platformie slop wypluty w stu procentach przez model językowy.

W praktyce nie zawsze tak się dzieje. Ostatnie lata obfitowały w przypadki, gdy gracze dowiadywali się o występowaniu w danym tytule obiektów stworzonych przez AI dopiero wtedy, kiedy sami się na nie natknęli. Nieważne, czy to kwestia nieuwagi, naiwności, czy też złej woli, taka zawartość trafiała do różnych gier mimo braku jakiejkolwiek informacji ze strony developerów.

Na tropie slopu

Dwie głośne sytuacje wkradnięcia się do gry tekstur wygenerowanych przez AI dotyczą dużych produkcji dla pojedynczego gracza, w tym jednej docenionej za artyzm – mowa o Clair Obscur: Expedition 33 oraz Crimson Desert. W „Ekspedycji” winowajcą okazał się plakat na jednym ze słupów ogłoszeniowych, zawierający charakterystyczny dla wczesnych modeli językowych nieodczytywalny tekst. Choć autorzy błyskawicznie ten defekt naprawili, odbiło im się to później czkawką, gdy zostali przez niego wykluczeni z The Indie Games Awards.

Z kolei Crimson Desert uraczyło nas obrazem na pierwszy rzut oka przedstawiającym normalną scenę batalistyczną, ale po bliższym przyjrzeniu się dało się dostrzec konie i ludzi zniekształconych w sposób bynajmniej niezamierzony przez żadnego artystę. Śladów wykorzystania generatywnej AI gracze doszukali się także w rodzimym The Alters, jednak nie w warstwie graficznej, tylko tekstowej. W produkcji 11 bit studios można było przeczytać pozostałości po promptach, mających na celu wygenerowanie obecnego w grze tekstu, a w innym miejscu znalazło się skierowane do czatbota polecenie przetłumaczenia zdania na obcy język.

Plakaty na jednym ze słupów ogłoszeniowych w Clair Obscur miały dziwne elementy.

Pan Hilary

We wszystkich opisanych przypadkach twórcy zasłaniali się podobnym wytłumaczeniem – zrobione przez AI assety wstawiono na etapie prototypowania jako tymczasowe zamienniki docelowych grafik, ale niestety prześlizgnęły się one przez kontrolę jakości i przez niedopatrzenie wylądowały w finalnym produkcie. I choć w pierwszej chwili instynkt może podpowiadać, że to wymówka w stylu „pies zjadł moją pracę domową”, wydaje mi się, iż do uczciwej oceny tych incydentów należy wziąć pod uwagę skalę i kontekst.

Nie wszystkie oskarżenia o użycie generatywnej AI powinny skutkować ostrzeniem wideł i rozpalaniem pochodni przez publikę, bo wyjaśnienie często może być prostsze i bardziej niewinne, niż sądzimy. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której projektant generuje na szybko asset, żeby sobie coś zwizualizować lub przetestować, wrzuca obiekt do sceny, a parę miesięcy później w pośpiechu i natłoku innych zadań nikt nie pamięta o tym, że tę jedną teksturę należało podmienić.

Skoro rozpływające się zegary to sztuka, to czemu nie rozpływający się ludzie i sześcionogie konie?

Takie rozwiązanie jest szybsze niż odrywanie grafika od poważniejszej pracy, a jednocześnie bardziej pomocne niż wstawienie różowego prostokąta. Czas stanowi ważny zasób w branży, w której terminy i pośpiech to codzienność, zaś sposoby na jego zaoszczędzenie – niewpływające negatywnie na jakość dzieła – zawsze są mile widziane. A trudno zaprzeczyć, że Clair Obscur, Crimson Desert i The Alters to tytuły mieszczące się na skali gdzieś pomiędzy „dobre” a „wybitne”, przygotowane z pietyzmem i dbałością o szczegóły – to całokształt powinien świadczyć o ich jakości, a nie pojedyncze niedopatrzenia, stanowiące growy odpowiednik literówki.

Kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?

Trudno mi jednak podświadomie nie odczuwać niepokoju na myśl o generatywnej AI będącej tak integralną częścią kładzenia fundamentów gier cyfrowych. Istnieją dziedziny, w których ta technologia okazała się niesamowicie pomocna, ale w szeroko pojętej branży kreatywnej nie kojarzy się najlepiej. Często stanowi synonim bylejakości, treści wypuszczanych masowo dla klików i karmienia algorytmów.

Ponadto jej użyteczność jako źródła inspiracji do tworzenia wydaje się co najmniej kwestionowalna – to narzędzie z natury odtwórcze, które nie jest w stanie samodzielnie wymyślić niczego, co nie zostało w nim umieszczone na etapie trenowania modelu. Nawet jeśli jego wytwory występują jedynie w roli placeholderów, wciąż istnieje ryzyko, że grafik bądź pisarz mimowolnie się nimi zainspiruje, na czym potencjalnie traci jakość i oryginalność końcowego rezultatu.

Wyszło szydło z worka.

O ile w wielu sytuacjach wytłumaczenie się przypadkowym umieszczeniem w grze efektów działania generatywnej AI jest jak najbardziej wiarygodne, nie zawsze łatwo uwierzyć w czystość intencji twórców. Tak było w udostępnionym jakiś czas temu demie 1666 Amsterdam. W produkcji odwołującej się stylistyką do dziedzictwa holenderskich malarzy, w której bezpośrednio pojawiają się nawiązania do Rembrandta, gracze natrafili na nieelegancko obrobione przez sztuczną inteligencję obrazy.

Oprócz tego z dużym udziałem modelu językowego powstała główna grafika promocyjna. Panache Digital Games oczywiście zasłoniło się przeoczeniem, ale trudno mi uwierzyć, że ktoś mógłby nie dopilnować tak istotnego elementu jak materiały marketingowe reklamujące grę – pierwsze, co ujrzy zainteresowany tytułem gracz na steamowej stronie sklepu.

Zagubione tłumaczenie

Wróćmy do The Alters, ponieważ oprócz placeholdera ta historia ma drugi, bardziej godny potępienia wątek. Chodzi o przekład obecnych w grze filmów, których lokalizacja została wykonana przy użyciu AI. Trzeba twórcom z 11 bit studios oddać, że przynajmniej uderzyli się w pierś, gdy sprawa wyszła na jaw, i przyznali, iż podjęli tę decyzję z powodu presji czasu na końcowych etapach produkcji. Sami zaznaczyli przy tym, że przetłumaczony w ten sposób tekst stanowi zaledwie 0,3% wszystkich pojawiających się w The Alters słów. To niewielki ułamek, a problematyczne fragmenty zostały już dawno poprawione.

Grafika promocyjna zdążyła już zniknąć ze steamowej strony 1666 Amsterdam.

Ustanawia to jednak niepokojący precedens. Lokalizacja to bardzo istotny element – dobrze wykonana potrafi pozytywnie wpłynąć na wrażenia odbiorców grających w innych językach niż angielski. Choć narzędzia AI mogą sobie poradzić z translacją tekstów użytkowych, w przypadku literatury, gier czy filmów brakuje im znajomości kontekstu kulturowego, empatii i swego rodzaju „czucia” danego dzieła. Trudno w takiej sytuacji przełożyć zawarte w nim treści, emocje i przekaz, niezamykające się jedynie w poprawnym przetłumaczeniu tekstu z jednego języka na drugi.

Przy takim zastosowaniu AI oszczędność czasu i pieniędzy następuje kosztem jakości oraz tej warstwy gry, która oddziałuje na naszą wrażliwość, a przecież właśnie po to obcujemy z wytworami kultury. Zadawane od lat pytanie, czy gry to sztuka, jest w dużej mierze retoryczne. Oczywiście, że tak, ale jednocześnie oznacza to, że powinniśmy stosować w ich przypadku takie same standardy jak w innych dziedzinach. Skoro raczej nie chcielibyśmy czytać przetłumaczonej przez AI literatury, nie widzę powodu, dla którego z grami powinno być inaczej.

Tajemnica poliszynela

Mimo całej tej afery na stronie The Alters na Steamie nadal ze świecą szukać ostrzeżenia o użyciu treści wygenerowanych przez AI. Twórcy Crimson Desert dorzucili tam zdanie o zastosowaniu technologii na etapie prototypowania, ale dopiero po tym, jak mleko się rozlało. W świetle tych rewelacji rodzi się pytanie: ile jeszcze dostępnych w sprzedaży produkcji posiłkowało się generatywną sztuczną inteligencją mimo braku jakiejkolwiek informacji na ten temat? Żadna z opisywanych sytuacji nie skończyła się podjęciem przez platformę jakichkolwiek kroków względem nieszczerych twórców – poprzestawano na wystosowaniu „nieprosin” (ang. non-apology) i naprawieniu pomyłki przez twórców.

Problem z lokalizacją w The Alters dotyczył brazylijskiej odmiany języka portugalskiego.

Warto przy tym zaznaczyć, że na początku tego roku Steam zaktualizował treść oświadczenia i wymaga obecnie informowania jedynie o zastosowaniu AI przy pracy nad elementami, z którymi gracz wchodzi w bezpośrednią interakcję, a także z mechanikami wykorzystującymi takie narzędzia do generowania treści na bieżąco w trakcie rozgrywki. Możemy wobec tego założyć, że odsetek tytułów tworzonych przy asyście generatywnej AI jest znacznie większy niż przywołane na wstępie 20%. I musimy się przygotować na to, że będzie rósł.

Wykorzystywanie sztucznej inteligencji w przyszłości ogłosiły już takie tuzy jak Epic, Sony czy Capcom, a z jej pomocą powstają chociażby zapowiadane na przyszły rok Crazy Taxi: World Tour oraz Tomb Raider: Legacy of Atlantis. Nam jako odbiorcom pozostaje mieć nadzieję, że firmy będą używać tych narzędzi odpowiedzialnie, a wszelkie zastosowanie AI, które odbija się na jakości, piętnować możemy tylko w jeden sposób – głosując portfelami. Do tego przydałoby się jednak, żeby Steam i inne platformy wymagały od twórców większej transparentności w tej kwestii, gdyż obecnie zatajenie wspierania się generatywną AI w procesie produkcji jest zbyt proste i nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami.

29 odpowiedzi do “Wysyp gier wykorzystujących AI na Steamie to już smutny fakt. Gorzej, że developerzy zatajają jej użycie”

  1. Myślę że bezpieczniej jest uznać, że „AI” używa obecnie ogromna większość twórców. Zakładając, że za użycie uznamy korzystanie z niej na którymkolwiek etapie prac, w jakimkolwiek stopniu.

  2. Ale można tego używać i można używać na pałę – z tym jest podstawowy problem. Jak artysta siedzi przed ai i zrobi z premedytacją konkretny obrazem to pół biedy, ale jak siedzi jakiś level designer i robi 100 grafik na które nawet nie spojrzy to czemu ja mam na to patrzeć. Już problemy moralne pomijam, po prostu na tym etapie przydałaby się oceną userow „wygląda dobrze, ale zawiera slop”

  3. Najgorsze dla jakości gier będą najbliższe 3-4 lata kiedy to zastępowanie doświadczonych programistów przez operatorów AI będzie miało bardzo kiepski efekt. Po tym czasie najprawdopodobniej kilka zdolnych osób z ciekawym pomysłem mechaniki i scenariusza będzie w stanie dobrymi promptami tworzyć gry znacznie lepsze (a przy tym szybciej i taniej) niż najlepsi programiści. Dziwne czasy idą. Dotychczas ludzie na całym świecie często organizowali się i protestowali gdy byli źle traktowani i wyzyskiwani. Ciekawe jak będą protestować gdy będą po prostu… niepotrzebni?

    • To już teraz się dzieje, development bez użycia ai nie ma już najmniejszego sensu, a to czy ktoś umie tego używać czy nie to inna sprawa xD

      Jak ludziom tak bardzo przeszkadza używanie ai to równie dobrze można sprzedać wszelką elektronikę i iść dotykać trawy, okropne jest to pierd**mnie ludzi.
      90% tych co robi nagonkę na ai sami nie potrafią tego używać stąd ta złość, cała reszta ma to absolutnie gdzieś, póki produkt jest dobry i fajny to co kogo to obchodzi jak zostało to zrobione 🙂

      Ciekawy jestem czy jak Google powstawało, to programiści robili też strajki, bo wyszukiwarka będzie im kradła wiedzę z książek?

      • Ten komentarz jest tak kretyński, że ręce opadają. Po pierwsze, użycie AI w czymkolwiek kreatywnym to podważenie samej idei kreatywności o sztuce nie wspominając – nawet jeśli nie mówimy o wymyśleniu czegoś nowego i gdy twórca inspiruje się tym co było wcześniej, to jest powód dla którego akurat te dzieła z nim rezonowały, przepuszcza je przez filtr własnej wrażliwości i doświadczeń. Maszyna może jedynie wypluć amalgamat danych, które dostała wcześniej bez ich rozumienia. Niechęć do AI to nie „pierdolenie ludzi”, tylko jedyna zbazowana postawa – usunąć człowieka z procesu kształtowania kultury to usunąć samą kulturę. A przeświadczenie o świetności AI w programowaniu też ma się nijak do rzeczywistości. AI produkuje kod który jest „wystarczająco dobry” gdy gonią terminy, ale nie optymalny, naszpikowany błędami i trudny w utrzymaniu, co sprawia, że devowie paradoksalnie mają więcej roboty, żeby naprawiać te babole. Już nawet firmy z big tech, które wciskały to wszystkim do gardła na siłę, zaczynają ograniczać użycie gejaja i wracają do zatrudniania programistów.

  4. MrGerwant – ciekawe, że piszesz i o sztuce i o kodowaniu – zestawiając to z mocnymi wypowiedziami na oba tematy stwierdzam, że jesteś ekspertem w obu…. Ja jestem ekspertem tylko w jednej dziedzinie i mówię, że o kodowaniu nie masz zielonego pojęcia.

  5. MrGerwant napisał(a):

    Ten komentarz jest tak kretyński, że ręce opadają. Po pierwsze, użycie AI w czymkolwiek kreatywnym to podważenie samej idei kreatywności o sztuce nie wspominając – nawet jeśli nie mówimy o wymyśleniu czegoś nowego i gdy twórca inspiruje się tym co było wcześniej, to jest powód dla którego akurat te dzieła z nim rezonowały, przepuszcza je przez filtr własnej wrażliwości i doświadczeń. Maszyna może jedynie wypluć amalgamat danych, które dostała wcześniej bez ich rozumienia. Niechęć do AI to nie „p…

    Będę się sprzeczał. AI jest przyszłością wg mnie, a czy dobrą czy złą, to już inna sprawa. Piszesz, że użycie AI w czymś kreatywnym to podważenie samej idei kreatywności. Skoro tak, to odrzućmy gry komputerowe, odrzućmy filmy z efektami specjalnymi wygenerowanymi komputerowo. Twórzmy gry ręcznie, rzeźbmy figurki za pomocą narzędzi, a nie maszynowo czy jeszcze gorzej – za pomocą drukarki 3D. To nie AI stanowi problem, a ludzie, którzy rzucili się na nią jak na zbawienie i wykorzystują nie patrząc czy efekty są dobre. Jestem przeciwny wyrzucaniu ludzi z pracy, żeby zastąpiło ich AI, uważam jednak, że AI będzie rozwijane czy nam się to podoba czy nie. Bo dobrze rozwinięte AI ułatwi wiele rzeczy. Dla mnie, jak zawsze, największym problemem są ludzie. Nobel stworzył dynamit, żeby ułatwić ludziom prace w kopalniach, żeby mniej górników ginęło. To nie jego wina, że dynamitu zaczęto używać do zabijania ludzi. Dlatego stworzył nagrodę swego nazwiska. To nie dynamit jest zły, a ludzie wykorzystujący go w złych cenach. I tak jest w większości przypadków. AI w tym względzie niczym się nie różni. Należy ją kontrolować, a nie używać na ślepo. Co prawda nie wiem co sądzić o już istniejących historiach o tym, jak to AI ucieka z kontrolowanego środowiska. Jeśli są prawdziwe, to powinno się ją zaorać, choć może to już być niemożliwe. No cóż, najwyżej filmy o terminatorach czy ostatnie Mission Impossible staną się rzeczywistością.

    • O, i jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy. Z AI jest jak z maszynowymi tłumaczeniami, np. tłumaczeniem w przeglądarce. Ciekawe, że nigdzie nie natknąłem się na głosy sprzeciwu na ten tłumaczeniowy bełkot. Gdy czytam o super hiper świetnych tłumaczeniach przez translatory, to się dziwię skąd tylu analfabetów. Idźcie w pizdu.

  6. alistair80 napisał(a):

    MrGerwant napisał(a):
    Ten komentarz jest tak kretyński, że ręce opadają. Po pierwsze, użycie AI w czymkolwiek kreatywnym to podważenie samej idei kreatywności o sztuce nie wspominając – nawet jeśli nie mówimy o wymyśleniu czegoś nowego i gdy twórca inspiruje się tym co było wcześniej, to jest powód dla którego akurat te dzieła z nim rezonowały, przepuszcza je przez filtr własnej wrażliwości i doświadczeń. Maszyna może jedynie wypluć amalgamat danych, które dostała wcześniej bez ich rozumienia. N…

    ..Skoro tak, to odrzućmy gry komputerowe, odrzućmy filmy z efektami specjalnymi wygenerowanymi komputerowo..

    Ale te rzeczy nie są z sobą powiązane w ogóle :c

  7. Większość zarzutów tutaj można by tłumaczyć marną jakością AI dostępnego np. 2 lata temu.
    Teraz generowane teksty i obrazy są dużo lepszej jakości.

  8. Hmm, podejście autora wydaje mi się mocno tendencyjne, co widać już w ogólnym postawieniu przezeń znaku równości między użyciem AI a niską jakością efektu – ale czy określanie slopem wszystkiego co generuje SI nie jest czysto ideologiczną generalizacją? Jeszcze bardziej niepokojące jest bezrefleksyjne powtarzanie tezy, że to wyłącznie narzędzie z natury odtwórcze, podczas gdy z badań wynika już coś przeciwnego. Zasadniczo rozumiem i obawę wobec formy nadchodzącej formy zmiany, i to że sprzeciw wobec AI stał się dla wielu swego rodzaju postawą życiową, ale w tym wypadku jakość artykułu nieco przez takie podejście spadła.

    • To jakby uważać, że nie powinno się nazywać Hitlera dyktatorem bo to stronnicze.
      Po drugie jakie badania? Instytutu danych z dupy? Przecież odtwórczość wynika z samej istoty tego czym genAI i LLMy są. Maszyna, która nie ma ani myśli ani uczuć dostaje jedne dane i wydala inne na ich podstawie.
      I nie można nie stawiać genAI na równi z niską jakością bo 1) to co wypluwają nawet najnowsze modele jest obiektywnie gównianie
      2) samo wykorzystanie tych modeli jest objawem pójścia na skróty
      Sprzeciw wobec genAI to sprzeciw wobec przyszłości, w której nie ma sztuki a jest tylko „content” – bezpłciowy i nijaki.
      Natomiast myślę, że z wykorzystaniem narzędzi wykorzystujących uczenie maszynowe jak np. przetwarzanie wideo na mocap czy choćby DLSS (dopóki nie nakłada chujowego filtra) nikt za bardzo problemu nie ma

      • Argument ad hitlerum zasadniczo kończy rozmowę. Ale że temat ciekawy… Co jakiś czas trafiam na takie artykuły i zaczynam się zastanawiać: https://ose.gov.pl/aktualnosci/wpis/sekrety-sztucznej-inteligencji-kreatywnosc-ai-prawda-czy-iluzja , https://cordis.europa.eu/article/id/463674-is-ai-more-creative-than-us/pl , https://wyborcza.biz/biznes/7,177150,31464076,czy-w-ai-pojawila-sie-juz-iskra-kreatywnosci-prof-trzcinski.html?disableRedirects=true . Jest to co najmniej zastanawiające, a my tymczasem zadowalamy się powtarzaniem krzepiących frazesów, żeby tylko zachować nienaruszone nasze kruche ego. Podobnie automatyczne utożsamianie wszystkiego co zostaje wygenerowane z AI ze slopem i miałkim contentem to czyste lenistwo intelektualne i poznawcze oraz, wybacz sformułowanie, w myślenie wręcz w swej istocie… generyczne 😉 W omawianym artykule takiego propagowania nieświadomie (oby) nabytych opinii jest sporo, najfajniejszy jest chyba kwiatek o grafiku nieświadomie inspirującym się wytworem AI i robiącym potem chałę. Z kolei część komentarzy przywraca wiarę w krytyczne myślenie i tu artykuł zrobił, być może mimowolnie, dobrą robotę – pokazał, że postawa wobec technologii bynajmniej nie jest wyłącznie bezrefleksyjnym odrzuceniem, ani podobnym aplauzem – i dobrze. Co do banałów o kreatywności, nie dajmy się zwariować – nie jesteśmy w dystopijnej sytuacji człowiek kontra AI, tylko człowiek nie używający kontra użytkownik AI (i sam ten spór jest jako konflikt ideologiczny wystarczająco głupi). Najgroźniejsze dla nas w samej debacie jest właśnie wyjęcie AI z kategorii narzędzi i postawienie je przed nami jako konkurencji – bo przy narzędziu jednak ważny jest użytkownik, a w tej drugiej opcji, jak piszesz, już niekonieczny.

    • Zgadzam się, że zdanie o odtwórczości powininem był przestawić bardziej jak opinię bądź obawę niż fakt – to zbyt młoda dziedzina na wydawanie tak kategorycznych osądów.

      Niemniej nie zgodzę się z tezą o moim ideologicznym skrzywieniu. Poświęcam cały akapit na przedstawienie dlaczego nie uważam każdego zastosowania w gamedevie za problem. Określenia „slop” używam dokładnie jeden raz, gdy rzeczywiście odnoszę się do niskiej jakości twórczości wygenerowanej przez AI. Jedyne do czego nawołuję, to do transparentności zgodnej z wytycznymi Steama, które to platforma sama sobie ustaliła i niespecjalnie je egzekwuje.

  9. AI to, AI tamto.

    Ludzkość kolejny raz przeżywa, że powstała maszyna, która może im zabrać pracę. Czy ja bym chciał aby studia developerskie informowały, że gra została stworzona przy pomocy AI? A czy bym chciał, żeby kucharz informował, że danie które mi podał zostało stworzone z użyciem Thermomixa, robota planetarnego, czy odgrzane w mikrofalówce?
    W obu przypadkach jak efekt jest zrobiony dobrze, to mi to bez różnicy. Jak efekt jest beznadziejny, to rozpoznam, dopiero po sprawdzeniu produktu (niestety). Mogę co najwyżej oprzeć sie na recenzjach, aby za bardzo nie wtopić, czy to w „sklepie” z grami, czy w restauracji. I grę można bardzo dobrą zrobić z wykorzystaniem AI jak i można dobre danie zrobić w Thermomixie, czy nawet w mikrofalówce. W końcu ciągle słuszę jak ktoś z łezką w oku wspomina cuda kulinarne z dawnych dworców (zapiekanka czy też hotdog z mikrofalówki). Pewnie gdzie niegdzie do dziś dostępne.
    Może i głupie porównanie. No ale ja AI traktuję jako nowe bardzo potężne narzędzie, z którego sam w pracy korzystam. I ciągle się uczę z niego korzystać prawidłowo. I nie demonizuję go.

    Tutaj ktoś napisał wcześniej, że jak już nie umiesz programować bez AI (bo teraz tylko tak pracujesz) to nie jesteś programistą. Owszem umiem. Ale niestety jestem wolniejszy od maszyny (nawet wykorzystując inne narzędzia, które powstały przed erą AI a wspomagały programistów). Tak samo jak swego czasu tkanie ręczne okazało sie wolniejsze od maszynowego. No i w mojej branży nie mogę sobie pozwolić na przepuszczenie jakiogoś gniota wygenerowanego przez AI (jak to się dzieje w game devie) i muszę rozumieć co zostało wygenerowane.

    Czy ja będę sprawdzał co zrobili juniorzy, czy będę sprawdzał co wygenerował AI, to wszystko mi jedno.
    To że będzie mniej juniorów, przekształcajacych się w seniorów, a co za tym idzie i ludzi na rynku w mojej branży? To mi akurat pasuje, bo moje usługi będą drożeć :D. Przynajmniej na razie. A potem pójdę na emeryturę.
    Oczywiście może się to odbić na cenie urządzeń, które moja firma produkuje, a więc, przez łańcuch zależności, ostatecznie i na mnie, ale tak daleko to nie wychodzę. Świat się za szybko zmienia i wygrywają Ci co potrafia się dopasować, a jeszcze lepiej mają Ci którzy go zmieniają,

  10. Idealny konsument, bezkrytycznie wcinający papkę….
    AI nie może stworzyć nic dobrego, bo nie może nic stworzyć z definicji, może jedynie wypluć amalgamat danych, które dostała wcześniej, najbardziej uśredniony jak się da. Jasne, narzędzia oparte na uczeniu maszynowym można wykorzystywać do przyspieszeszenia żmudnych procesów manualnych jak np. retopologia to by było ok, ale że nie ma w tym kasy to takie narzędzia nawet nie powstają. Normalizując zastępowania jakichkolwiek procesów kreatywnych gejajem natomiast to zarżnięcie sztuki na ołtarzu „contentu” – masowo produkowanego i byle jakiego

    • AI to narzędzie, które pozwala wygenerować tak dobre rzeczy, jak dobry jest człowiek który go używa. Reszta to kompletne pieprzenie głupot wynikających z niezrozumienia albo uprzedzeń.

      • Tak sobie wmawiaj. Wpisanie prompta nie wymaga żadnych umiejętności. To bronienie AI wynika z niezrozumienia i jest pieprzeniem głupot.

  11. Roman napisał(a):

    Argument ad hitlerum zasadniczo kończy rozmowę. Ale że temat ciekawy… Co jakiś czas trafiam na takie artykuły i zaczynam się zastanawiać: https://ose.gov.pl/aktualnosci/wpis/sekrety-sztucznej-inteligencji-kreatywnosc-ai-prawda-czy-iluzja , https://cordis.europa.eu/article/id/463674-is-ai-more-creative-than-us/pl , https://wyborcza.biz/biznes/7,177150,31464076,czy-w-ai-pojawila-sie-juz-iskra-kreatywnosci-prof-trzcinski.html?disableRedirects=true . Jest to co najmniej zastanawiające, a my tymczase…

    Lenistwem intelektualnym jest stawianie pracy artysty na równi z czymś automatycznie wygenerowanym przez maszynę. Bo takie myślenie odrzuca całkowicie sam proces tworzenia, tożsamość autora i pobudki jakie nim kierowały. I teksty o byciu „narzędziem” są nie na miejscu – narzędzie umożliwia zrobienie czegoś a nie zastępuje akt zrobienia. Jasne, umieszczenie jednego elementu stworzonego w generatorze nie neguje jeszcze całości, natomiast jest to niebezpieczna równia pochyła do normalizacji tworów wygenerowanych w AI w 100% I dlatego należy już teraz postawić twardą granicę. Mój problem z powyższym artykułem jest taki, że jest ZA MAŁO krytyczny. I właśnie tyle komentarzy broniących AI tutaj jest dowodem na erozję krytycznego myślenia i postawę czysto konsumencką. A badania pokazują, że będzie z tym tylko gorzej https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0747563224002541?via%3Dihub

    • MrGerwant napisał(a):

      I teksty o byciu „narzędziem” są nie na miejscu – narzędzie umożliwia zrobienie czegoś a nie zastępuje akt zrobienia

      Dlaczego nie mam uważać modeli językowych za narzędzie? A co to niby jest?
      Widzę po Twoich komentarzach, że jesteś wielkim przeciwnikiem AI. Spoko. Nie musisz używać. Trochę cieżej będzie z nie oglądaniem wyników AI.
      Wyczuwam, że jesteś jakoś związany z branżą artystyczną (trafiłem?) i czujesz ciśnienie, że Twoja praca zostanie zastąpiona. Możesz tak odczuwać. Wiele zawodów będzie musiało się teraz zmienić. Już się zmienia.
      Twierdzisz że wszystko wygenerowane przez AI to nic nie warty slop czy inne wielkie G… Tu się nie zgadzam. Widzisz zagrożenie, że wszystko co teraz będzie powstawać to będzie jedno wielki G… Jest takie zagrożenie. Ale ja też widzę szansę.
      Spójrzmy na początki YouTube’a. Zanim powstał niewiele osób mogło sobie pozwolić na zrobienie filmu i pokazanie go szerszej publiczności. Wymagało to wysiłku, środków. Powstało narzędzie, które znacząco ułatwiło to zadanie wielu amatorom. Aktualnie na YouTube jest tyle materiałów, że żaden człowiek, a nawet wszyscy razem wzięci nie są w stanie obejrzeć tego za swojego życia. Większość z tego to zwykła amatorszczyna, którą zobaczył autor i może kilku jego znajomych. Znaleźć wśród tego zalewu bylejakości coś sensownego jest ciężko. Ale dzięki temu narzędziu wypłynęlo wielu artystów, którzy inaczej nie mieli by takiej możliwości. Czy to twórców filmów, czy muzyki czy rzemieślników, którzy mogli pochwalić sie swoim niszowym rzemiosłem i na nim zarabiać. Twoja krucjata dla mnie wygląda jak walka z takim YouTube’m za jego początków. Teraz YouTube ma mnóstwo innych problemów, z zalewem kiepskiej jakości filmików AI włącznie. Ale jednak jakieś plusy miał kiedyś, a teraz również jakieś znajdziesz.

      Co do „aktu” zrobienia czegoś. Czy dłuto to już jest ten element który niszczy akt zrobienia i prawdziwy rzeźbiasz tylko swoimi palcami musi rzeźbić? Czy malarz może pędzel używać, czy jednak różne rodzaje włosia pozwalajace uzyskać różne pociagnięcia to nie jest akt stworzenia, bo trzeba palcami? Czy grafik komputeroway musi każdy piksel sam generować, zaznaczyć, czy może jednak skorzystać z możliwości programów graficznych (automatyczne zaznaczanie, które opiera się od dawna na AI tylko znacznie prostszym)? Nie wspominam o fotografii, gdzie też były podobne krucjaty, a nie tylko malarstwo nie upadło, ale powstały nowe dziedziny sztuki.
      W którym momencie wg Ciebie kończy się akt a zaczyna generowanie? Dla mnie to są po prostu narzędzia o różnym stopniu skomplikowania. Jeżeli efekt jest dobry, to nie mam zamiaru bojkotować „tworu” bo został „stworzony” takim czy innym narzędziem.

      Nie wiem jak to dokładnie było w innych branżach, szczególnie bardziej artystycznych, ale w szeroko pojętym software developmencie, automatyzacja różnych procesów, w tym generowanie gotowych kawałków kodu, istnieje od dawna (podobnie jak we wspomnianej wyżej grafice komputerowej). Teraz mamy narzędzie które robi to szybciej i jest bardziej uniwersalne. Nie muszę modyfikować narzędzia (wcześniej skryptu), wystarczą inne dane wejściowe (teraz prompt) aby uzyskać inny efekt.
      Czy jeżeli sam napisałem skrypt, który generuje 500 linii kodu to mogę się nazwać programistą? A jeśli użyłem skryptu, który napisał kolega to już nie?

      Wiem, że Cie nie przekonam, ale może dzięki moim argumentom, choć jeden malutki plusik tych narzędzi znajdziesz.

      • Przyrównujesz rzeczy, które nie są przyrównywalne.
        Dłuto umożliwia rzeźbienie. Pędzel umożliwia malowanie. Midjourney POMIJA malowanie. Jeżeli nie rozumiesz różnicy dalsza dyskusja jest bezzasadna. Nie piszę z pozycji kogoś „kto boi się być zastąpionym”, tylko z pozycji kogoś, komu zależy na grach, na filmach, na książkach, na przetrwaniu kultury.

    • „Mój problem z powyższym artykułem jest taki, że jest ZA MAŁO krytyczny.” – no właśnie, wręcz przeciwnie, problemem tego tekstu jest, że opinie autora zostały przedstawione jako fakty. To jest sporym problemem w sensownej rozmowie o AI, ze za łatwo osuwamy się w generyczne myślenie ideologiczne. Co do idei narzędzia – czy nie jest nią właśnie umożliwienie zrobienia nam czegoś co wcześniej było trudne, mozolne lub zgoła nieosiągalne? Właściwie dlaczego ostatni przypadek miałby być „niedozwolony”? Jedynym logicznym powodem byłaby obawa, że nowa technologia umożliwiając dopływ nowych ludzi na rynek pracy, istotnie go demoluje. Powód to jednak niepiękny i może dlatego w debatach zasłaniamy go wielkimi słowami o istocie kreatywności, etosie artysty i prawdzie ludzkiej duszy. Czasem odkurzając przy tym w dodatku XIX wieczną rekwizytornię argumentów, bo już artystyczne zdobycze XX wieku w kwestii myślenia o sztuce znacząco utrudniałyby bieganie z widłami za AI… Hejterzy próbują nawet społecznie wręcz penalizować jakiekolwiek użycie SI, stosują deprecjację i przemoc słowną (oby tylko), demagogię, moralny szantaż i tego wolałbym absolutnie nie normalizować w debacie publicznej. Zamiast ideologicznej krucjaty debata powinna się koncentrować na kształcie nowego rynku pracy, zamiast ograniczania prawa do użycia nowego narzędzia, na mądrym włączeniu go w proces twórczy.

      • Jedyne co pokazałeś tym wpisem, że też nie rozumiesz różnicy pomiędzy narzędziem a substytutem procesu twórczego. To jak byś się kłócił, że wzięcie taksówki od startu do mety maratonu jest równoważne z przebiegnięciem maratonu. „(…) nowa technologia umożliwiając dopływ nowych ludzi na rynek pracy, istotnie go demoluje” – dopływ kogo? Osobników, którzy chcą kasy/prestiżu/poklepania po pleckach, ale nie interesuje ich tworzenie czegokolwiek. Wypisałem jakie zagrożenie niesie normalizacja dopuszczenia AI do dziedzin kreatywnych i nie postawienie twardych granic. I to ty kolego idziesz myślenie ideologiczne, sprowadzając innych do miana „hejterów”. Debata powinna się koncentrować na wydzieleniu granic między tym co dopuszczalne a co nie, co jest rzeczywiście przydatne a co zbędne i szkodliwe. Na zmuszeniu korporacji, które tym sterują do działania w granicach etyki (co niestety w obecnym klimacie politycznym graniczy z niemożliwością).

  12. [cytat author=”MrGerwant” comment_id=”1529449″]Jedyne co pokazałeś tym wpisem, że też nie rozumiesz różnicy pomiędzy narzędziem a substytutem procesu twórczego. To jak byś się kłócił, że wzięcie taksówki od startu do mety maratonu jest równoważne z przebiegnięciem maratonu.” – Tu trafiasz, drogi Kolego, w istotny punkt – omawiając zastosowania AI w pracy, mówimy właśnie o pragmatycznej taksówce, to doskonała analogia! Wrzucanie do debaty o tym czy używać narzędzia czy nie, wielkich słów i moralnego szantażu jest natomiast manipulacją i (w moim odczuciu) inną, ukrytą ale jednak, formą hejtu. „Osobników”, naprawdę? Mam wrażenie (czytając komentarze), że sporo osób już włączyło narzędzia AI do swoich procesów twórczych i coraz bardziej problematycznym zjawiskiem będą dla nas wszystkich wrogie i wyższościowe reakcje.

  13. Nie da się czytać tego Waszego płakania nad tą okropną AI. Mam wrażenie, że większość z Was biadoli nad używaniem AI tylko dlatego, że jest na to „moda”. „Wszyscy biadolą to i ja będę biadolić, mimo że nie wiem o co chodzi” – tak to wygląda. AI to kolejny wynalazek, jaki ludzkość wymyśliła, jak tysiące czy miliony innych wynalazków ułatwiających życie. I wiadomo, że mnóstwo ludzi straci pracę, taka naturalna kolej losu podczas rozwijania się ludzkości. Nie cofnie się już tego, bo u tych na górze liczy się tylko kasa i każdy wynalazek, który pozwoli milionerom zaoszczędzić parę dolarów, momentalnie zostanie wdrożony do procesu produkcji czegokolwiek. Nie jesteście na miejscu prezesów wielkich firm, tylko troszkę niżej. I wiem, że gdybyście kiedyś osiągnęli sukces i stali się takim prezesem wielkiej firmy to ludzi wywalalibyscie na zbity pysk co dwie sekundy, żeby zastąpić ich ejajem. Taka jest smutna prawda. Ja też straciłem pracę bo zastąpiła mnie nowoczesna technologia. I co, mam psioczyć na korporację, która zastąpiła mnie maszyną? Jak ktoś ma olej w głowie to takie rzeczy rozumie. Takie życie. Albo ludzkość ma się rozwijać albo siedźmy dalej w jaskini przy ognisku.

    • czy płakaliście jak wynaleziono kalkulator? „ło jezu, teraz ludzie produkujący liczydła stracą pracę!”
    • płakaliście jak wynaleziono żarówkę? „ola boga, teraz ludzie produkujący świeczki stracą pracę!”
    • a może jak wynaleziono plastik i plastikowe butelki? „święta panienko, teraz ludzie produkujący szklane butelki stracą pracę. A co gorsza żule stracą główne źródło dochodu bo nie będą mogli oddawać butelek do skupu szkła!”
    • a może jak wynaleziono długopis? „Ło matko, teraz ludzie hodujący gęsi na pióra gęsie do pisania stracą pracę!”
    • jak wymyślono pralkę to na pewno płakaliście: „o boże, teraz producenci tych takich tarek do prania stracą pracę!”

    Ja tak mogę wymieniać do rana. Rozumiem, że skoro tak płaczecie, to pewnie nadal używacie liczydła i świeczek, żeby pani od świeczek nie straciła pracy. Ogarnijcie się, naprawdę.

    • W artykule ani razu nie wspominam o kwestii tracenia przez kogokolwiek pracy z powodu AI, więc nie jestem pewien, do czego się odnosisz.

Dołącz do dyskusji