Wyciekły maile potwierdzające, które studio Xboksa radzi sobie najlepiej. Kultowa marka ma powody do świętowania
Ostatni czas dla Microsoftu wcale nie jest wyjątkowo łaskawy. Wystarczy wspomnieć konsekwencje „wielkiego resetu” firmy, podczas którego kilka zespołów wypatroszono z pracowników, a inne całkowicie sprzedano. Część konsekwencji tego ruchu widać już gołym okiem, szczególnie gdy śledzi się najnowsze tytuły firmy na ich profilach społecznościowych. Niemniej pomimo ogólnej niedoli microsoftowej megakorporacji trzeba pamiętać, że w jej strukturach znajdują się także studia, które nie radzą sobie wcale aż tak źle.
Ba, jedno z nich ma wręcz powody do świętowania. Jak wynika z wewnętrznej wiadomości skierowanej do pracowników przez Johannę Faries, czyli obecną prezeskę Blizzard Entertainment, jej studio zaliczyło właśnie rok podatkowy jako najlepiej radzące sobie studio w całej rodzinie Xboksa. Co więcej, pod względem przychodów był to trzeci najlepszy rok w historii Blizzarda.

Nie oznacza to jednak, że pozostałe elementy gamingowego działu Microsoftu mają się równie dobrze. Wręcz przeciwnie – z informacji ujawnionych przez portal Windows Central wynika, że korporacja zakończyła rok podatkowy 2026 z przychodami niższymi o 11 procent względem poprzedniego roku. W tym samym czasie wspomniany wcześniej Blizzard przekroczył prognozy i oczekiwania Xboksa, odnotowując tym samym kolejny okres wzrostu.
Bezpośrednią przyczyną takiego obrotu spraw miało być Diablo 4 z dodatkiem Lord of Hatred, które traktowane jest przez dziennikarzy jako krok we właściwym kierunku. Trzeba też wspomnieć o serii Overwatch, która przez ostatnie lata nie miała najlepszej passy, a właśnie zanotowała najmocniejszy kwartał od 2022 roku. Swoje trzy grosze dorzucił także trzeci flagowiec Blizzarda, czyli kultowy WoW, który otrzymał niedawno kolejny duży dodatek o podtytule Midnight. Regularne aktualizacje i plan rozwoju rozszerzenia również przyczynił się do tegorocznego osiągnięcia studia.
Wygląda więc na to, że w przypadku tej akurat firmy sharmowski reset wcale nie musi oznaczać końca dobrych czasów. Szkoda tylko, że w takim scenariuszu na powierzchni zostają tylko najwięksi gracze, a ci mniejsi, którzy niejednokrotnie dostarczają nam równie dobrej rozrywki – zwyczajnie idą na dno.