„GTA 6 wygląda jak GTA 5”. Aktor wcielający się w Michaela De Santę twierdzi, że trudno o bardziej nietrafiony zarzut
Po czwartkowym pokazie Grand Theft Auto 6 o najnowszej grze Rockstara mówią dosłownie wszyscy. Można chyba założyć, że większość widzów jest zadowolona z tego, co zobaczyła – GTA 6 sprawia wrażenie produkcji rozbudowanej, dopieszczonej i pozostającej poza zasięgiem konkurencji. Oczywiście nie brakuje też malkontentów, którym zaprezentowana rozgrywka podobała się mniej, uważających, że nie różni się ona wystarczająco od GTA 5.
Absurdalny zarzut, biorąc pod uwagę, że „piątkę” i „szóstkę” dzielą lata świetlne w kwestii technologii. Do sprawy odniósł się nawet Ned Luke, czyli aktor w GTA 5 wcielający się w rolę Michaela De Santy. Luke twierdzi, że osoby, które uważają, iż Grand Theft Auto 6 wygląda zbyt podobnie do GTA 5, są „nie z tego świata”.
Popatrzcie, jak poruszają się ludzie. Ich chód wygląda jak prawdziwy ludzki chód. W naszej grze wciąż mieliśmy trochę tej mechaniczności w sposobie chodzenia i stania. Ja miałem wrażenie, że moje nogi nigdy nie były całkowicie wyprostowane. Zawsze były lekko ugięte. Technologia rozwinęła się w ogromnym tempie, wiecie? Co miałoby sprawić, że GTA 6 nie będzie lepsze od tamtych gier? To nie jest żadna krytyka tamtych produkcji. To tak jak różnica między GTA 5 a GTA 4. Nasza grafika całkowicie przebijała GTA 4. Te gry nawet nie były blisko siebie.
Na osobną uwagę zasługuje odklejka części społeczności, łącząca to, że w grze będzie można grać kobietą, z feminizmem i tzw. woke. Jak wiadomo, Rockstar inspirował się Bonnie i Clyde’em, czyli parą przestępców działających na terenie USA w latach 30. poprzedniego stulecia. Nie tylko zresztą twórcy GTA sięgali po figury słynnych gangsterów – bardzo podobny duet możecie zobaczyć w filmie „Urodzeni mordercy” Olivera Stone’a z 1994 roku. Do zarzutów o woke w Grand Theft Auto 6 odniósł się Ned Luke.
Lucia jest twarda, stary. W zwiastunie wyglądała świetnie. Pojawiało się wielu klaunów, którzy mówią: »Rockstar zaczyna iść w stronę woke, poddają się tej całej woke’owej rzeczywistości świata«. Po pierwsze, w przeszłości mieliśmy już inne kobiece protagonistki, ale nie w czymś tak ogromnym jak to.
Wszystko wskazuje na to, że dla części społeczności GTA 6 jest jednocześnie zbyt podobne i za mało podobne do „piątki”. Z jednej strony gra oferuje wszystko to, z czym kojarzymy tę serię: kroczenie drogą bezprawia, otwarty świat, pościgi, strzelaniny oraz satyrę na amerykańskie społeczeństwo. Z drugiej – najwyraźniej sama obecność kobiecej protagonistki jest dla niektórych nie do zaakceptowania.
Zostawmy jednak walkę z woke’owymi wiatrakami i postawmy się na chwilę w roli adwokata diabła. Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, czy GTA 6 faktycznie za bardzo przypomina GTA 5. Pomijając wspomniane już wcześniej fundamenty serii, bez których Grand Theft Auto nie byłoby sobą, obie gry łączy m.in. współczesny setting, nacisk na napady oraz możliwość swobodnego przełączania się między bohaterami. Pod tymi względami „szóstce” faktycznie bliżej do „piątki” niż do posępnej „czwórki” – choć i ta ostatnia opowiadała historię umiejscowioną we współczesności.

Opublikowane w czwartek fragmenty rozgrywki przypominają jednak również, że Rockstar odpowiada nie tylko za cykl Grand Theft Auto, ale także za Red Dead Redemption 2, czyli grę wyraźnie poważniejszą i wolniejszą. Widać to po ociężałym sterowaniu i rozbudowanych możliwościach interakcji z postaciami niezależnymi. Stwierdzenie, że GTA 6 zbytnio przypomina GTA 5, jest więc mimo wszystko sporym uproszczeniem. Rockstar zdaje się wyraźnie rozwijać pomysły znane z poprzedniej odsłony GTA, jednocześnie czerpiąc z doświadczeń zdobytych przy produkcji RDR 2. Faktycznie, „szóstka” nie próbuje wywrócić formuły serii do góry nogami, ale trudno też odmówić jej własnego charakteru.
A czego on się wtrąca? Nie zna się. Gracze wiedzą lepiej.
GTA San Andreas wygląda jak Vice City :^)
„Gracze mają problem z żenśką protagonistką” – nie, nie z żeńską protagonistką, a z tym, jak jest napisana. Wiadomo, na tym etapie nie warto oceniać, bo na podstawue 23 minutowego klipu nie da się wywnioskować charakteru postaci którą będzieny grali przez następne 80 godzin(wiem, że można przełączać bohaterów, ale rozumiecie o co chodzi). Osoby które uważają za GTA6 za woke albo spekulują to na podstawie odejścia scenarzysty poprzednich części, albo na podstawie fragmentów oceniają całość. Niemniej pisanie o tym że cześć graczy jest „odklejona” coraz częściej pojawia się na tej stronie dotyczącej rzekomo gier. Nie macie lepszych rzeczy do pisania?
Jasne Borys, jasne. Łap 2 kopiejki.
Borys czyli ten Polski raper?
Zasadniczo trochę w tym racji jest. Ale to nie jest to samo co poprzednia edycja, tylko lekko spatchowana.
Która mogłaby być wydana w formie aktualizacji, gdyby to było jakieś gangsterskie mmo.
Pamiętam jeszcze w technikum kumpel przez to nie chciał grać w trzecią część simsów – potem go zrozumiałem – bo nie będzie rozpoczynał od nowa zabawy w grze, która wygląda na nową a jest tylko lekko poprawioną edycją poprzednią za pełnią cenę.
To już nie te lata na przełomy.
I to od dawna. xD
Mojim zdaniem to całe GjeTeA Sześć jest kompletnie do dupy, bo brakuje mu czeciego prontaglonisty, którym to by był Donalt Tramp, a zamiast Luciji to powinien być Elołn Mask
Za mocno się starasz, shitposting płynie z duszy. 😀
Za PiSu tego problemu nie było.
Jak gta 5? Chyba jak Red Dead Redemption 2. Mało mnie to obchodzi jak wygląda, a wygląda dobrze, ważne żeby gra była fajna.
Pamiętam czasy gdy cdaction jechało po producentach że to chujowe, albo tamto chujowe. Była nawet kaszanka zone -dla której cały czas kupowało się gazetki- teraz jest jazda na graczy bo mają wymagania. I może chcieliby zagrać w coś co ich interesuje. Tyle że jak można wymagać lepszej grafiki od gra 6 po tylu latach jak w rdr2 było podniecanie się ruchomymi jajami byka a tutaj słyszę ciągle że grafika jest porównywalna z poprzednikiem. To jak powiedzieć że studio zatrudniło inwalidów którzy nie potrafią powtórzyć sukcesów innych własnych gier. Albo jak słyszę że lustra nie da się zrobić dzisiaj a w postalu 2 się dało. Gry kosztują tyle że gracze będą wymagać czas się przyzwyczaić do krytyki chyba. Ja się osobiście ani nie cieszę ani nie przyglądam gta6 bo to są gry które jakoś mnie nie porwały. Przeszedłem 5 i grałem chyba w każdą ale to się szybko robi nudne więc gram w inne tytuły. GTA to coś co służyło do zabijania policjantów i sprawdzenia na kodach ile gwiazdek przeżyjesz więc niczego się po tej serii nigdy nie spodziewałem