Sony jednak zmieni zdanie w sprawie płyt? Sprzeczne plotki z Gamescomu
Dwa miesiące temu Sony wydało wyrok na płytowe wydania gier na PlayStation. Kontrowersje po ogłoszeniu tej decyzji wciąż nie ustają: gracze dają jasno do zrozumienia firmie, co o niej sądzą, pod każdym możliwym materiałem, właśnie zakończył się też ich tygodniowy strajk. Mimo wszystko Japończycy potwierdzili już, że zdania nie zmienią, a zamykanie fabryk produkujących płyty zdawało się tylko potwierdzać taki stan rzeczy. Czyżby jednak pojawiła się iskierka nadziei?
W podcaście hiszpańskiego Eurogamera poruszony został temat plotek zasłyszanych na Gamescomie. Wśród nich padła pogłoska, jakoby Sony miało rozważać opóźnienie odejścia od produkcji płyt na PlayStation o rok lub dwa. Nie myślcie jednak bynajmniej, że ktoś przejął się protestami samych graczy. Cała sytuacja miałaby być przede wszystkim problematyczna dla wydawców, kluczowy wpływ na zmianę zdania Japończyków podobno odegrał jednak Xbox.
Mówi się, że Microsoft prowadzi wewnętrzne rozmowy z wydawcami gier, w których zapewnia, że jego następna konsola będzie w 100% fizyczna z możliwością konwertowania wydań płytowych na cyfrowe. Podobno Project Helix będzie się w pełni skupiał na fizycznych nośnikach.
Biorąc pod uwagę zamiłowanie Microsoftu do wszelkich rozwiązań chmurowych, że o Game Passie nie wspomnę, wydaje się to wszystko dość niesamowite. Faktem jednak jest, że system digitalizacji fizycznych wydań został oficjalnie zapowiedziany i już w nim upatruje się prztyczka w nos Sony. Podobno też jeden z największych wydawców miał przyznać, że jeśli PlayStation nie da mu możliwości fizycznego wydania jego gry, pominie tę platformę i będzie trzymał się sprzętu Microsoftu oraz Nintendo. Możemy się tylko domyślać, o kogo mogło chodzić.
Zanim jednak zaczniecie otwierać szampana, powtórzę głośno i wyraźnie: to na razie tylko plotki. Do tego zdementował je już Richard Browne, współpracujący niegdyś nie tylko z Sony, lecz także THQ czy Tencentem. Zapewnił on na swoim Twitterze, że na Gamescomie nie prowadzono żadnych rozmów związanych ze zmianą strategii Sony i wszyscy wydawcy trzymają się wcześniejszych ustaleń. Mało tego, sam Microsoft miałby wciąż planować Project Helix jako sprzęt pozbawiony napędu.
I choć chciałbym wierzyć w tę pierwszą wersję wydarzeń, tweet Browne'a brzmi jednak znacznie bardziej wiarygodnie. Być może po prostu nie było go w kręgach, gdzie prowadzone były wspomniane wcześniej rozmowy. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na dalszy rozwój wypadków.
Nie zmieni zdania, bo nie ma w tym interesu.
Jak oni zdaje się już przestawili fabrykę na produkcję czegoś innego, to mosty spalone, żadnego zdania już nie zmienią. Nawet jeśli obstawanie przy ostatecznym wycofaniu się z płyt miałoby dla nich oznaczać stratę, to i tak w dłuższej perspektywie mniejszą, niż gdyby mieli swoje decyzje odkręcać.
Obecnie jedyną możliwością stawania się właścicielem zakupionych kopii gier jest ich kupowanie w polskim serwisie GOG, który jako jedyny masowy dystrybutor sprzedaje je w wersji DRM-free. Wbrew pozorom posiadając wyłącznie cyfrową wersję gry na GOG mamy do niej prawa własności w przeciwieństwie do posiadania fizycznego nośnika do Play Station (albo gry na DVD z kodem do Steam).
Wiesz, jakby patrzeć na licencję, to tak bardzo się nie różni. Zresztą już za czasów płyt, jak się wgłębiłeś w zapisy licencji, to wyszło, że sobie wydawca w każdej chwili może powiedzieć, że ci wypowiada licencję i w teorii ta płytka już nie byłą twoja.
Oczywiście to nie było w żaden sposób do wyegzekwowania, bo nikt przecież za użytkownikami nie wysyłał specjalnej ekipy czyścicieli, która by wpadała do domów i odbierała te płyty. No i GOG ze swoimi instalatorami offline bez zabezpieczeń daje to samo: jak sobie zgrasz na płytę czy dysk, to choćby potem wydawca ci z GOG-owego konta skasował, to usunięcie twojego backupu jest nieegzekwowalne.
Zamierzam do tego, że jeśli pobierzesz sobie swój legalny instalator gry z GOG to twoja gra będzie działała nawet jeśli gra zniknie ze sklepu GOG albo nawet gdy GOG zbankrutuje i zamknie sklep. A w Play Station nawet jeśli masz płytę to bez łączności ze sklepem albo po upadku Sony ta płyta jest równie bezużyteczna jak wersja cyfrowa.
O to, to. Prawnicy sobie mogą dyskutować, czy ta fizyczna kopia z cofniętą licencją nagle staje się piratem, czy nie, a w praktyce liczy się to, że wsadzasz płytę (czy tam instalujesz z backupu) i grasz.
Polecam nie szerzyć dezinformacji i sprawdzić stronę DoesItPlay, gdzie możesz sprawdzić jaki odsetek gier potrzebuje day one patcha i/lub stałego połączenia z internetem (spoiler o wiele, wiele większy niż Ci się wydaje).
Powielanie szkodliwego mitu, że płyta to tylko licencja do pobrania pełnej gry z PS Store, idealnie wpisuje się w narrację Sony 😉
Dokładnie. Powtarzam to do znudzenia. Jest wiele gier na płytach, które są grywalne offline i bez patcha. Są też takie, które bez patcha są nie do przejścia bo nie mają całej zawartości lub błędy uniemożliwiają progres, ale takich się po prostu nie kupuje.